Kalendarium

Czwartek, 2017-09-21

Imieniny: Darii, Mateusza

Statystyki

  • Odwiedziny: 267319
  • Do końca roku: 101 dni
  • Do wakacji: 274 dni

Jak przygotować przedszkolaka do roli ucznia ?

dr Aleksandra Piotrowska

Psycholog z U.W. oraz z W.S.P. ZNP w Warszawie



W jaki sposób rodzice mogą wesprzeć rozwój własnego dziecka i przygotować je do roli ucznia ?


        Przede wszystkim przywołajmy starą maksymę " W zdrowym ciele zdrowy duch". Przygotujmy dziecko do zwiększonego wysiłku, związanego z podjęciem nauki szkolnej, zapewniając mu dużo ruchu, zabaw na powietrzu ( ale raczej nie planujmy zbyt wielu dostojnych spacerów po parku...). I nie apeluję o  zapisanie dziecka na dodatkowe zajęcia sportowe czy treningi, ale o zapewnie  mu każdego dnia solidnej porcji szaleństw na dworze. Dodatkowo zadbać warto o zabawy i zajęcia stymulujące nadgarstek a także mięśnie i stawy dłoni. Wszelkie zabawy z ciastoliną, plasteliną czy też wspólnym robieniem ciasta czy robieniem pierogów przygotują wspaniale dłoń dziecka do wzmożonego wysiłku związanego z nauką pisania stwarzając przy tym okazję do bycia razem i odbywania budujących relacji rozmów.

          Właściwie każdy spacer z dzieckiem ( albo dojście do samochodu, autobusu czy wracanie do domu) jest okazją do stymulowania rozwoju wszystkich procesów poznawczych. Można przećwiczyć znajomość adresu zamieszkania, a przy okazji posługiwanie się określeniami " w prawo - w lewo", " w przód - w tył", " przed - za", które sześciolatkowi mogą wciąż sprawiać kłopoty. Można ćwiczyć spostrzeganie i pamięć współzawodnicząc w dostrzeżeniu i zapamiętaniu jak największej liczby szczegółów mijanego samochodu czy plakatu, rozwijać wyobraźnię i myślenie z serii " A co by było gdyby" ( np. gdyby ludzie przestali spać, stali się przezroczyści, mieli maszynki do produkcji pieniędzy itp.). Takie zabawy, a także wspólne czytanie książek czy oglądanie wybranych programów są wspaniałą okazją do rozmów, a ich znaczenia rozwojowego nie można przecenić. Nie tylko rozwijają mowę dziecka, ucząc je dłuższych , uporządkowanych wypowiedzi, wzbogacając jego słownictwo ( bylebyśmy tylko prezentowali poprawne wzory językowe, unikając jak ognia tzw. spieszczania), ale sprzyjają oddziaływaniu na aspiracje dziecka na jego poglądy i marzenia - krótko mówiąc są niezastąpione z wychowawczego punktu widzenia i nic nie kosztują - trzeba tylko odejść od telewizora.

        Pomagajmy dziecku zyskiwać kontrolę nad sobą - musi doświadczać powtarzaliości i przewidywalności otoczenia, przebiegu zdarzeń, zachowań ludzi. Przekazujemy jasne czytelne zasady postępowania, wskazujemy wyraźnie granice - łatwiej będzie mu radzić sobie samemu wśród rówieśników i dorosłych w szkole, kiedy będzie wiedział co jest dopuszczalne i miło widziane przez innych, a co - nie; jakie zachowania są przez innych aprobowane, a jakie wywołują dezaprobatę i pogorszenie relacji.

       Dbajmy o budowanie wiary dziecka w siebie i w swoje możliwości, o kształtowanie pozytywnej samooceny. Sprzyja temu rozwijanie samodzielności dziecka, także tej codziennej - w jedzeniu, ubieraniu się, sprzątaniu swoich rzeczy. Nie namawiam do bycia bezkrytycznym wobec dziecka ( to dopiero byłoby "niedźwiedzią" przysługą), ale nie eksponujmy jego porażek, nie koncentrujemy się jedynie na niepowodzeniach czy niedostatkach ( a wielu z nas ma niestety taką tendencję) - chwalmy za próby radzenia sobie, nawet jeśli ich wyniki nie są zadowalające, zachęcajmy do ponownego próbowania, tłumaczymy, że początki zawsze są trudne, doceniajmy wysiłek. Nie wyręczajmy, bo mądra miłość nie polega na usuwaniu zawczasu przeszkód, ale na zachęcaniu do ich pokonywania i dyskretnym wspieraniu ( nie mylić z zastępowaniem). No i nie straszymy całym światem a szkołą w szczególności.